![]() |
Pełna wersja |







Redakcja: Pani Ado, wraca Pani z mistrzostw z tytułem Mistrzyni Polski. Jak smakują takie emocje?
Ada Ćwikła: To mieszanka ogromnej radości, wzruszenia i dumy. Zwłaszcza że reprezentowałam nasze okolice - Łańcut i region, z którym jestem bardzo związana. To dla mnie ważne, że ten sukces ma swoje korzenie właśnie tutaj.
Redakcja: Właśnie - często mówi się o sukcesach z dużych miast. Pani pokazuje, że można inaczej.
Ada Ćwikła: Dokładnie. Prowadzę swoją działalność w Łańcucie i jestem z tego bardzo dumna. Chcę pokazywać, że nawet działając lokalnie, można osiągać ogólnopolskie sukcesy. Nie trzeba wyjeżdżać, żeby się rozwijać - można budować swoją markę tu, na miejscu, krok po kroku.
Redakcja: W jakich kategoriach zdobyła Pani nagrody?
Ada Ćwikła: Zdobyłam pierwsze miejsce w kategorii brwi oraz trzecie miejsce w kategorii ust, w grupie specjalistów ze stażem do dwóch lat. To dla mnie szczególne wyróżnienie, bo moja droga w tej branży dopiero się zaczęła.
Redakcja: A jednak już zakończona takim sukcesem. Co się za nim kryje?
Ada Ćwikła: Przede wszystkim ogrom pracy. Wiele godzin szkoleń, ćwiczeń i doskonalenia detali. Ale też coś więcej - wewnętrzna potrzeba, żeby robić coś dobrze, na najwyższym poziomie. To była droga pełna wyzwań, ale też ogromnej satysfakcji.
Redakcja: W tej historii jest jeszcze jeden bardzo ważny wątek - jest Pani mamą trójki dzieci.
Ada Ćwikła: Tak, i to właśnie ten aspekt nadaje temu wszystkiemu jeszcze większego znaczenia. Macierzyństwo nauczyło mnie organizacji, cierpliwości i wytrwałości. Nie było łatwo pogodzić wszystko, ale dziś wiem, że było warto.
Redakcja: W wielu kobietach może to budzić podziw - ale też pytanie: "czy ja też dam radę?"
Ada Ćwikła: I właśnie do takich kobiet chciałabym trafić. Szczególnie do mam, które często odkładają siebie na później. Chcę pokazać, że można wrócić do swoich marzeń, zacząć coś nowego, rozwinąć skrzydła - nawet przy pełnym domu dzieci. To nie jest łatwe, ale jest możliwe.
Redakcja: Czym dla Pani jest makijaż permanentny? To bardziej rzemiosło czy sztuka?
Ada Ćwikła: Zdecydowanie jedno i drugie. To ogromna odpowiedzialność, bo pracujemy na twarzy drugiej osoby. Ale to też sztuka - praca z proporcją, kolorem, indywidualnym pięknem. Najpiękniejsze jest to, że możemy realnie wpływać na czyjeś samopoczucie i pewność siebie.
Redakcja: Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?
Ada Ćwikła: Moment, kiedy klientka patrzy w lustro i się uśmiecha. To daje ogromne poczucie sensu. Wtedy wiem, że robię coś więcej niż tylko zabieg - daję komuś odrobinę pewności siebie.
Redakcja: A Łańcut? Jaką rolę odgrywa w Pani historii?
Ada Ćwikła: Ogromną. To moje miejsce na ziemi. Mieszkam w pobliżu Łańcuta, pracuję w Łańcucie i tu rozwijam swoją działalność. Mam poczucie, że reprezentuję nie tylko siebie, ale też lokalną społeczność. I to jest bardzo budujące.
Redakcja: Jakie są Pani kolejne marzenia?
Ada Ćwikła: Chcę dalej się rozwijać i iść do przodu. Myślę też o dzieleniu się wiedzą z innymi kobietami - być może poprzez szkolenia. Chciałabym inspirować i pokazywać, że warto próbować.
Redakcja: Na koniec - jedno zdanie do kobiet, które czytają tę rozmowę?
Ada Ćwikła: Nie odkładajcie siebie na później. Wasze marzenia są ważne - niezależnie od tego, na jakim etapie życia jesteście.
